poniedziałek, 26 lipca 2010

Travesuras de la nina mala / Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki - Mario Vargas Llosa

Tytuł: Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Tytuł orginału: Travesuras de la nina mala
Autor: Mario Vargas Llosa
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2007
Ocena książki: 10/10 Arcydzieło!

Życie Ricarda wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby jako nastolatek nie poznał niegrzecznej dziewczynki. Od pierwszego spotkania przez niemal pięćdziesiąt lat ukochana będzie bez uprzedzenia pojawiać się i równie niespodziewanie znikać z jego życia. Każdy jej powrót - w Limie, Paryżu, Londynie, Tokio i Madrycie - zbiegnie się z odsłoną kolejnej sceny w dziejach najnowszej historii świata. Femme fatale jak tajemniczy demiurg decyduje o życiu Ricarda, jest wszystkimi kobietami na raz, pozostając jednocześnie tylko niegrzeczną dziewczynką.
Wiedziałam, że ma w sobie to "coś", już kiedy zobaczyłam ją, głęboko schowaną wśród innych trochę zapomnianych już książek. Gdy szłam w środę do mojej ulubionej księgarni, nie spodziewałam się, że trafię na taką perłę. Drogie Czytelniczki, oficjalnie ogłaszam, że ta oto książka podbiła moje serce. Wiedziałam, że i mnie kiedyś to dopadnie, ale nie spodziewałam się, zże będzie to książka, bądź co bądź, o miłości.
Na początku uprzedzam, jeśli ktoś szuka w tej powieści wesołej rozrywki, będzie zawiedziony. Jest to historia miłości, która niszczy wszystko dookoła siebie świadomie. Wstrząśnie wami jak tornado i pozostawi uczucie zbliżone do stanu emocjonalnego głównego bohatera. Książkę czyta się jednym tchem i nie można przestać. Wciąga jak narkotyk, a ja czytając ją czułam się, jakbym sama była świadkiem wydarzeń. Tej książki nie sposób opisać we właściwie należyty dla niej sposób. Trzeba to poczuć. Ona, od dzieciństwa fantaziowała o lepszej przyszłości. Kłamczucha, ladacznica, bezwstydnica i do tego wszystkiego toksyczna. On, od dzieciństwa zakochany bez pamięci, broniący sie przed tym uczuciem, ale słabnący w obliczu rzeczywistości, gdy może utulić ją w ramionach. Dwoje tych bohaterów to niesłychany duet, który pokazuje jak ślepa jest miłość i mimo że czasami ją w sobie tłumimy, staramy oszukać nasze serce, kiedy już myślimy, że nam się udało, uczucie wybucha ze zdwojoną siłą. Główna bohaterka igra, bawi się z miłością, wystawia ją na próby, sprawdza ile zakochana osoba może znieść, zrobić, by ta druga była szczęśliwa. Ale gdyby nie miłość, kim byłby Ricardito? Toksyczny związek pełen perwersji, ale i niesłychanego ciepła i rokoszy. Powieść ciągnie się przez długie lata, a właściwie przez całe życie głównych bohaterów. I tu znajdujemy dodatkowe potwierdzenie faktów znanych tym, którzy mieli okazje zapoznać się z historią "Tristana i Izoldy": miłość nie wie, co to czas i przestrzeń. Najbardziej spodobało mi się, gdy Ricardito opisywał z każdym najmniejszym szczegółem, z niesamowitą miłością, podstawowe czynności jakie wykonywała jego ukochana. Brzmiało to tak. jakby była boginią.
Polecam....hmm....wszystkim. Jest to, według mnie, tak wspaniała książka, że każdy powinien ją przeczytać. Nawet ten który gardzi powieściami romantycznymi, ponieważ to nie jest typowy romans. To coś więcej.